13°C bezchmurnie

Widoczność to życie. Na rower siadamy również zimą

Rower, Widoczność życie rower siadamy również zimą - zdjęcie, fotografia

Minęły już czasy, w których rower był pojazdem wyłącznie wiosenno-letnim. Widok ubranego w ciepłą kurtkę rowerzysty, mknącego jesienną lub zimową porą przez warszawskie ulice, nikogo już nie dziwi. Ta sytuacja ma jednak swoje konsekwencje. Jedną z nich jest to, iż rowerzyści, znacznie częściej niż to kiedyś bywało, poruszają się w tych porach dnia, w których o wiele gorzej ich widać.


„La vue c’est la vie” – widoczność to życie. To ulubione (i bardzo prawdziwe) hasło francuskich kierowców pasuje jak ulał także do rowerzystów. Powiedzmy od razu, że o to, by byli oni widoczni, zadbał prawodawca. W Obwieszczeniu Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 27 października 2016 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia” czytamy w dziale V, paragraf 53, w punktach 1 i 2, iż „rower winien być wyposażony: z przodu w co najmniej jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej”. Z tyłu zaś: „w co najmniej jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz w co najmniej w jedno światło pozycyjne barwy czerwonej”. Ponadto w kolejnych punktach przeczytać możemy, iż rozporządzenie dopuszcza także szereg świateł odblaskowych umieszczanych na pedałach, płaszczyznach kół i oponach. W tym przypadku „dopuszcza” można interpretować jako „nie zmusza, ale zaleca”.


Niestety, jak to często bywa, prawo swoje, a rzeczywistość – swoje. Choć nie sposób nie dostrzec, że wiele zmieniło się na lepsze. „Coraz więcej rowerzystów jeździ tak, żeby być widocznymi” – twierdzi Łukasz Turzyński, 24-letni zapalony rowerzysta i kurier rowerowy z Bielan. „Ja tak jeżdżę zawsze, bo tu chodzi o moje życie. Oczywiście wciąż wielu wychodzi niestety z założenia, że skoro oni widzą samochód, to kierowca na pewno też widzi ich. To bardzo złe myślenie. Trzeba być widocznym, to kwestia bezpieczeństwa. Zwłaszcza zimą, kiedy drogi hamowania i samochodów, i rowerów są po prostu dłuższe, a w ubiorze rowerzystów króluje czerń” – mówi Łukasz. Trudno się z nim nie zgodzić.


Bo widoczność to dla rowerzysty rzeczywiście kwestia życia lub śmierci. Nie ma w tym nieco górnolotnie brzmiącym zdaniu żadnej przesady. Warto pamiętać, że wielu wypadków, nawet tych, w których formalnie winę ponosi kierowca, można by było uniknąć, gdyby kierujący samochodem i rowerem ujrzeli się wzajemnie o ułamek sekundy wcześniej. To leży w interesie obu stron. W razie wypadku konsekwencje prawne i moralne nie są dla kierowcy niczym przyjemnym. Jakie zaś konsekwencje mogą grozić rowerzyście w przypadku zderzenia z samochodem – wyjaśniać chyba nie trzeba… Wszyscy powinniśmy dołożyć starań, by takich sytuacji było jak najmniej.


Widząc i doceniając postępy, trzeba też niestety w jasny i zdecydowany sposób potępić rowerowych szaleńców, jeżdżących nieoświetlonymi rowerami, wpadających nimi na skrzyżowania, pewnych siebie i swojej bezkarności. Takie zachowania każą po raz kolejny zadawać pytania, których rowerowe środowiska niezbyt lubią. Znany rajdowiec i propagator bezpiecznej jazdy, Sobiesław Zasada, utyskiwał w zamierzchłych latach 70. XX wieku na woźniców. Twierdził, że „rowerzysta musi mieć kartę rowerową, ale furmanką powozić może każdy”. Dziś zaś ów „każdy” może być rowerzystą, bo karta rowerowa nie jest wymagana. Tylko czy to aby na pewno dobrze? Podobne dyskusje toczą się wokół wyposażenia wszystkich rowerów w tablice rejestracyjne. „Wyczyny” rowerowych piratów sprawiają, że pomysły zmierzające do upodobnienia cyklistów do kierowców poprzez kursy i egzaminy oraz wyposażenie ich pojazdów w numery rejestracyjne mogą z czasem zyskać coraz więcej zwolenników.

Rafał Dajbor

Widoczność to życie. Na rower siadamy również zimą komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się